15.11.2014

Christiane F. "My, dzieci z dworca ZOO"


Autor: Christiane F.
Tytuł: "My, dzieci z dworca ZOO"
Wydawnictwo: Iskry
Moja ocena: 10/10

Opis:
Szokująca relacja piętnastoletniej narkomanki z Berlina Zachodniego. Christiane F. jako dwunastoletnia dziewczynka zaczęła palić haszysz, mając trzynaście lat sięgnęła po heroinę.

Recenzja:
Cóż ja mogę o tej książce napisać. Jest to książka mówiąca o autentycznych wydarzeniach. Ta książka to spisana relacja z nagrań magnetofonu. Narratorką jest ćpunka Christiane, opowiada o tym jak zaczynała swoja 'przygodę' z narkotykami. Wklejone są również wypowiedzi matki Christiane, kierownika poradni psychospołecznej i pracownika poradni dla narkomanów. Książka przez swoja autentyczność jest jeszcze bardziej szokująca i przejmująca. W sumie nigdy nie wyobrażałam sobie jak szybko idzie wciągnąć się w to całe bagno i jak trudno z tego całkowicie wyjść. Chociaż do końca nigdy sobie tego nie wyobrażę, musiałabym bowiem sama zostać narkomanką. Jednak książka w dużym stopniu obrazuje mi życie narkomana. To jak bardzo jest nieświadomy, jak oszukuje sam siebie, że przecież nie jest jeszcze fizycznie uzależnione, że od jednego razu nic się nie stanie. W "My, dzieci z dworca ZOO" pokazane jest też jak stary ćpun zarabia na działkę. Jest to dla mnie niewyobrażalne i obrzydliwe. Zapewne domyślacie jak. Całe te oszustwa, kradzieże, to wszystko, ten cały ból, który wyrządzamy najbliższym... I ta bezsilność naszej rodziny wobec tego problemu. Bo trzeba zaznaczyć, że książka opowiada o latach 1975-1978. Wówczas w Berlinie pojawiał się na szeroka skale problem narkotykowy, ale oddziałów przeciwdziałających temu procederowi było mało. Ale w sumie, czy w dzisiejszych czasach jest lepiej? Jest więcej poradni i odwyków? Jeśli chodzi o Berlin może tak, ale w Polsce nie sadzę. 
W każdym bądź razie książka obrazuje wszechobecny wśród młodzieży problem narkotyków, jego skutki jak i przyczyny, porusza, szokuje. Nigdy nie nudzi. No może z wyjątkiem fragmentu bardzo naukowego i takiego... Urzędowego tj. wypowiedź kierownika poradni psychospołecznej i pracownika poradni dla narkomanów.
Uważam, że każdy powinien przeczytać tę książkę jak i również "Pamiętnik narkomanki" ponieważ zmienia stosunek do ćpania i ćpunów. Jest dużą lekcją dla młodych, przynajmniej takie jest moje zdanie. Jeśli znacie jakichś młodych narkomanów, ludzi którzy coś tam próbują lub chcą próbować, dajcie im tę książkę. Jeśli rzeczywiście ją przeczytają to myślę, że im się odechce.
Oczywiście uważam, ze książek z m.in. taką tematyką trzeba dojrzeć. Mimo wszystko jest godna polecenia i dostaje 10/10. 

Pozdrawiam, Agnieszka.





10.11.2014

Martin George R. R.- "Gra o tron"

 


Tytuł: Gra o tron
Autor: Martin George R. R
Wydawnictwo: Zysk i S-ka Wydawnictwo


Opis

  Po ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad osadami ludzkimi. Zbliża się kolejna zima, lodowate wichry i mrozy wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie. Na szczęście dla Zachodniej Krainy wszyscy zbuntowani władcy pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain. Niestety pokonany król pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone i niebezpieczne jak on sam...
Na Żelaznym Tronie zasiadł Robert - najznamienitszy i najdzielniejszy z buntowników, którzy pokonali Smoczego Króla. Minęły już lata pokoju i beztroski i oto możnowładcy zaczynają ponownie grę o tron...\
Recenzja


Cześć wszystkim! Lekko nam się z recenzją spóźniło, więc z góry wszystkich przepraszamy. Dziś i jutro nadrabiamy zaległości, które nieoczekiwanie się nam przytrafiły. Chcę Wam dziś opowiedzieć o tak świetnej książce jaką jest zdecydowanie Gra o tron. Poleciła mi ją moja koleżanka z ławki, tak samo serial. No i cóż... najpierw oczywiście przeczytałam książkę.A potem zaczęłam oglądać serial... ale o tym kiedy indziej. 
    Już na samym początku jesteśmy wciągnięci w wir wydarzeń i już na samym początku odnosimy wrażenie, że TO nie będzie byle jaka książka. A jak to Olka powiadasz? Ano tak to. Ciemny, skuty lodem las, mała kompania i rzeź przez tajemnicze istoty. I uwierzycie lub nie-to nie jest spoiler. 
Już od pierwszych rozdziałów podczas akcji przewija nam się multum różnorodnych bohaterów, herbów, rodów, lordów, miejscowości, w których na początku czytelnik kompletnie się gubi. Lecz spokojna głowa! 
Skoro ja dałam radę w końcu zapamiętać to wszystko to i Wy dacie!( Serio, moja pamięć jest naprawdę kiepska).
 Oczywiście każda postać ma przydzielony swój rozdział, dzięki czemu z informacjami jesteśmy na bieżąco. Martin sprawia, że mamy możliwość odczuwania tego co dany bohater.. co jest bardzo kluczowym elementem.
    Martin stwarza postacie, które albo się kocha albo nienawidzi. Autentycznie. Jak dotąd moimi ulubionymi postaciami byli Jon Snow, Arya, Cersei, Daenerys Targaryen oraz Tyrion Lannister ( co dziwne nikt, ale to nikt nie lubi Joffreya włącznie ze mną xd). Czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, jak zachowa się dana osoba i czy postać którą na początku lubił, z czasem nie stanie się dla niego nie do zniesienia.
 Dlatego daję duuuży plus autorowi za tak świetnie nakreślone, różnobarwne i zagadkowe postacie.
Głównym tematem jest to co sama nazwa wskazuje. Gra o tron. A w tle przewijają się intrygi, zdrady, walki
czy romanse (oczywiście wszystko to dodaje pikantnego smaczku powieści). Jednak uprzedzam- w tej książce nie znajdziecie owijania w bawełnę, jeśli wiecie, bądź domyślacie się o co chodzi. ..W każdym rozdziale coś się dzieje, nie jest nigdy on napisany żeby tylko książka była dłuższa czy grubsza. To nie jest  'puste' zapełnianie miejsca, jak wielu autorów ma w nawyku. Opisy są zaś wystarczająco szczegółowe i dobitne by móc wyobrazić sobie daną rzecz i poczuć napięcie, klimat.
Książka jest zbiorem tylu przeróżnych przygód, że w mojej recenzji, nawet gdybym bardzo chciała, nie byłabym w stanie zawrzeć choćby połowy z nich. Mogę jeszcze dodać, że książka ma świetny tajemniczy, groźny klimat, w ramach czasowych lekko kojarzący mi się z epoką średniowiecza. Jedynie co mogę powiedzieć to: Panie Martinie ukłony w pańską stronę. Napisał Pan świetną książkę! Więc i ja Wam ją polecam, naprawdę pozycja warta przeczytania.
 A oto kilka cytatów z książki, które mam nadzieję, że wpłyną na Waszą decyzję:

" Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie."

" Świat roi się od tchórzy, którzy udają bohaterów. Potrzeba swojego rodzaju odwagi, żeby przyznać się do tchórzostwa (…)."

" (…) umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli oczywiście, ma zachować ostrość."

 Serdecznie pozdrawiam, 
Wasza Ola.











28.10.2014

Informacja

Drodzy Czytelnicy,

postanowiłyśmy powrócić do naszego bloga, więc zapowiadamy  POWRÓT DO ŻYWYCH! ;)
   Zajdzie parę zmian w tematyce bloga, mamy nadzieję, że się Wam one spodobają.
   Chciałyśmy też przeprosić wszystkich naszych czytelników za półroczne zawiesiny, bez bicia przyznajemy, że dorwała nas wtedy nie tylko szkoła, ale też lenistwo w związku z czym PRZEPRASZAMY.
    Mamy nadzieję również, że będziecie często gęsto tu zaglądać, gdyż tak jak już wspomniałyśmy dojdzie parę nowych rzeczy, a czy odniosą sukces...to się zobaczy. ;)
Chciałyśmy również zastrzec, że posty o ile kiedyś były dodawane nieregularnie, tak od tej pory  będziemy oazą systematyczności (posty będą dodawane tylko i wyłącznie w weekendy.)


Oficjalne otwarcie bloga odbędzie się 08.11.2014r.
Zapraszamy! :) 






SERDECZNIE POZDRAWIA
ZAŁOGA ARENY KSIĄŻEK :)

05.03.2014

Green John- "Gwiazd naszych wina"

 


Autor: John Green
Tytuł: Gwiazd naszych wina
Wydawnictwo: Bukowy Las
Moja ocena:8/10


Opis:

Szesnastoletnia Hazel choruje na raka i tylko dzięki cudownej terapii jej życie zostało przedłużone o kilka lat. Jednak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie funkcjonuje jak inne dziewczyny w jej wieku, zmuszona do taszczenia ze sobą butli z tlenem i poddawania się ciężkim kuracjom. Nagły zwrot w jej życiu następuje, gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje niezwykłego chłopaka. Augustus jest nie tylko wspaniały, ale również, co zaskakuje Hazel, bardzo nią zainteresowany. Tak zaczyna się dla niej podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.


Recenzja:

Szczerze mówiąc bałam się tej książki. Są dla mnie tematy, które mnie przerażają. Ale wszyscy tak zachwalali tę książkę.  Wiem, wiem. Nie powinnam ulegać modzie i robić czegoś  wbrew sobie. Ale tak naprawdę...gdzieś w głębi siebie... chciałam ją przeczytać. Zbyt dużo w moim życiu było książek, gdzie problemem było wybranie chłopaka z którym się chciało chodzić. TA  lektura jest dla mnie bardzo prywatna. Bo mówi o umieraniu. O godzeniu się z z chorobą, która niszczy milionom ludzi całe życie. Jeśli łza Wam przy tej książce nie uleci ni razu, to ja nie wiem. Człowiek, zwłaszcza tak chory- śmiertelnie chory- wyznacza sobie pewien cel. Człowiek zawsze dąży do jakiegoś celu. A biorąc pod uwagę sytuację chce się jak najszybciej do niego dotrzeć. I taka jest po trochu Hazel, czyli główną bohaterką. Na początku ma typowe objawy depresji. Chciałaby ciągle siedzieć w domu i oglądać seriale w telewizji i czytać przygnębiającą, lecz niezwykle życiową książkę człowieka, który dawno przestał pisać. Ale gdy kolejny raz idzie na nudne spotkanie grupy wsparcia zaczyna interesować się nią intrygujący Augustus. Jego szczerość w niektórych aspektach naprawdę powalała na kolana. Jest też i Izaak- najlepszy przyjaciel Gusa,  z również bardzo poważną odmianą nowotworu. Postacie są bardzo dobrze, nakreślone, realistyczne, śmieszne i dają się polubić, a Hazel nie jest irytująca jak to autorzy mają w zwyczaju przedstawiać główne bohaterki. Jest odważna, dzielna, a jej myśli dają wiele do pomyślenia czytelnikowi.
Najlepiej napisaną postacią jest Augustus, chłopak, który ma momentami dość wisielcze poczucie humoru, jest próżny, świadomy swojej urody i inteligencji, ale w tak czarujący sposób, że nie jednej dziewczynie miękną kolana, gdy go słucha. A na pewno jest tak z Hazel. O takich ludziach mówi się, że są charyzmatyczni. Ponadto, Gus uwielbia wygłaszać monologi wyrażające jego pojmowanie świata, a w ustach trzymać niezapalone papierosy („Widzisz, to taka metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał”).  Zaś co do Hazel :być świadomym bliskiej śmierci mając 16 lat. Zmienić się z dziecka w trzeźwo myślącego dorosłego. Ciągłe myśleć i zamartwiać się tym, ze inni będą przez ciebie cierpieć . Godzić się z tym , ze cały czas walczy się „bohatersko jakby jedynym życiowym osiągnieciem było chorowanie na raka”. Taki obraz młodej 16 latki rysuje nam autor.
O sile powieści stanowi przede wszystkim właśnie dystans do choroby, jakim obdarzył swoich bohaterów John Green. To zdystansowane podejście wydaje się być ich jedynym sposobem na oswojenie choroby i przetrwanie. Hazel, Gus i Isaac mówią więc o swoich dolegliwościach w sposób zabawny („Półtora roku temu zawarłem przelotną znajomość z kostniakomięsakiem”) i ironiczny („bonusy rakowe”, „uboczne efekty umierania”), ironia przejawia się też w nagminnym stosowaniu wyrazów rozpoczynających się wielką literą, np. Hazel mówi o sobie jako Osobie Profesjonalnie Chorej), co z jednej strony nadaje książce lekkości w czytaniu, z drugiej jeszcze bardziej gra na emocjach.
 W bohaterach książki nie ma pretensji do świata, nie pytają „dlaczego ja?”, nie chcą by się nad nimi litowano. Jedyne czego chcą, to mieć jak najwięcej czasu, by przeżyć jeszcze jak najwięcej pięknych chwil. Jednak zdziwiło mnie- i było też minusem w książce- to, że śmierć osób była taka wyprana z emocji. Jakby na wszelką siłę ktoś chciał zachować zimną krew. A przecież nie zaciskamy zębów kiedy osoba, którą kochamy odchodzi, prawda? Dajemy popłynąć emocjom.
 Dlatego właśnie sądzę, że książka jest trudna i każdy pewnie będzie miał swoje poglądy na ten temat. Przede wszystkim trzeba dorosnąć do tej lektury. Nie wiem dlaczego, ale byłoby wręcz dla mnie obrazą to, że hiperfanka Pamiętników wampirów mówi, że GNW jest świetną książką, albo, że jest ostatnim gniotem. To byłoby niepoważne i zakrawało na żart.
  Powieść bez wahania można nazwać błyskotliwym wyciskaczem łez, co plasuje ją znacznie wyżej niż zwykłego wyciskacza łez. „Gwiazd naszych wina”kończy się nie dając  jednoznacznych odpowiedzi, zostawia z wieloma przemyśleniami, także na temat interpretacji znaczenia i związku różnych jej wątków. I bynajmniej nie jest to lektura wyłącznie dla nastolatków, choć życzyłabym sobie, żeby czytali oni takie oto historie zamiast kolejnych klonów „Zmierzchu”. Ale po „Gwiazd naszych winę” można sięgnąć w każdym wieku. Bo nie ma takiego wieku, kiedy przestaje się szukać odpowiedzi na pytanie: co po nas zostanie?

" Nie pozostanie nikt, kto by pamiętał Arystotelesa lub Kleopatrę, a co dopiero ciebie. Wszystko, co zrobiliśmy, zbudowaliśmy, napisaliśmy, wymyśliliśmy albo odkryliśmy, pójdzie w zapomnienie, a to (...) zupełnie straci sens. Może ta chwila nadejdzie szybko, a może jest odległa o miliony lat, ale nawet jeśli przetrwamy śmierć naszego słońca, nie będziemy istnieć wiecznie. Był czas, gdy organizmy nie miały świadomości, i nadejdzie czas, gdy znów będą jej pozbawione. Nie myśl o tym, że zapomnienie jest nieuniknione. Wierz mi, że wszyscy tak robią."


Polecam,
Wasza Ola. 



P.S. Nie wiem czy słyszelieście, ale ma powstać ekranizacja tejże książki. Wiecie może kiedy premiera w Polsce ? Pisze w komentarzach jak ktoś wie. A ja wstawiam zwiastun do filmu ;))

http://www.youtube.com/watch?v=zQEwLfwCSTg 

26.02.2014

Sparks Nicholas-"Jesienna miłość"

 


Tytuł: Jesienna miłość
Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Ocena:8/10

Opis:

Jest rok 1958. Beztroski siedemnastolatek, Landon Carter, rozpoczyna naukę w ostatniej klasie szkoły średniej w Beaufort w Kalifornie Północnej. Jego ojciec kongresman pragnie, by syn zrobił karierę - tymczasem Landon, podobnie jak reszta klasy, nie zaczął jeszcze zastanawiać się, co zrobić z dorosłym życiem. Jedynie Jamie Sullivan, cicha spokojna dziewczyna opiekująca się owdowiałym ojcem, pastorem, jest inna. Nie rozstaje się z Biblią, nie chodzi na prywatki, a dzień bez dobrego uczynku uważa za stracony.
Tymczasem zbliża się dobroczynny bal. Nie mając akurat dziewczyny Landon w odruchu desperacji zaprasza Jamie, na którą nikt dotąd nie zwrócił uwagi. Znajomość nie kończy się na balu. Wykpiwany przez kolegów chłopak początkowo unika Jamie, wkrótce jednak ich kontakty przeradzają się w przyjaźń, a potem głęboką miłość. 

Recenzja:


W sumie to nic dodać nic ująć. Moja koleżanka Ania( przy okazji pozdrawiam Aniu!) bardzo polecała mi ekranizację tej książki-"Szkołę uczuć". Nie mając jednak książki sięgnęłam pierwiej po film.
Na końcu oczywiście się popłakałam. Bo tak to już jest w dramatach, zwłaszcza na podstawie książek Sparksa- że gdzieś się tę łzę uroni. A książki nadal nie przeczytałam.. Chwilę potem wybierałam się na konkurs recytatorski. Musiałam wybrać prozę. I tak naprawdę z całej mojej biblioteczki nie wybrałam nic. I uświadomiłam sobie, że czytam sieczkę. (PR- i wszystko jasne..) I, że te książki nic do mojego życia nie wnoszą. Tyle książek, a ile z tego wyniosłam? Nawet głupiej prozy nie potrafiłam znaleźć, z całego stosu książek. Dlatego postanowiłam przeczytać coś co będzie dla mnie wartościowe. A wiedząc, że Sparks jest w tym dość ekspertem poszłam z nim w tango właśnie kupując "Jesienną miłość".
Narratorem jest chłopak o imieniu landon- i proszę dziewczyny nie zrażajcie się tym, niektóre z Was mogą pomyśleć: "o nie, to nie dla mnie". A ja Wam w tym momencie powiem, że odkryłam, że męscy narratorzy są dużo ciekawsi niż te rozwodnione emocjonalnie pożal się Boże bohatereczki.
Książka opowiada przede wszystkim o akceptacji. Ludzi, chorób, poglądów, wiary.
Ciekawy narrator, da się lubić, w pewien sposób pokazuje połączenie dwóch światów. Świata własnego- znajomych, wyluzowania, wyśmiewania innych A także świata w którym czas spędza z Jamie. Na dobroczynności, pomaganiu innym, udzielaniu się w szkole itp.itd.
Landon przede wszystkim w książce sam przechodzi wewnętrzną przemianę, między innymi też za sprawą Jamie, którą przedstawia się za wierzącą, spokojną, o dobrym sercu dziewczynę. Osobiście nie lubię kiedy w książkach wspomina się dużo o Bogu. To jest każdego indywidualna sprawa i denerwuje mnie kiedy ktoś nadużywa religijnych odnośników. Czasami w duszy gdzieś nawet odrobinę śmiałam się z Jamie, że jest jakaś nawiedzona, mimo, że nawet gdyby- byłoby to całkiem racjonalne. W końcu wychowywał ją pastor. Jednak w pewnej chwili urzekła mnie wiara Jamie. Była taka mocna w tak...ciężkiej sytuacji. TO NIE JEST SPOILER ;)
Bardzo ładna historia. Lubię język, jakim posługuję się autor. Plastyczny, dzięki któremu możemy niemal wejść w skórę głównego bohatera i czuć dokładnie to samo, co czuje on. Ze mną tak było w tym wypadku. Płakałam, gdy płakał Landon. Uśmiechałam się, gdy on się uśmiechał. Cierpiałam, gdy on cierpiał. To najlepsze, gdy możemy przeżywać dokładnie to samo, co główny bohater. Widzieć świat jego oczami.
  Spodobała mi się również później postać Jamie. Naprawdę niesamowita z niej osoba, poświęcała całą siebie, żeby móc pomagać innym. Gdy czytałam tę książkę, dopiero wtedy tak naprawdę sobie uświadomiłam, jak mało jest osób na świecie, które robią coś dla innych ludzi bezinteresownie, nie oczekując niczego w zamian. A Jamie dokładnie tak postępowała, pomagała każdej osobie, które tej pomocy potrzebowała. Nawet ludziom, którzy byli dla niej okrutni. Naprawdę cudowna postać, pełna łagodności i ciepła. Minus dałam jedynie za opisy, według mnie były nie takie jak trzeba. Trochę niedokładne. " Jesienna miłość" to książka na jeden wieczór. Krótka i prosta. Trochę schematyczna. (Schemat buntownika i wspaniałej dziewczyny. Schemat wewnętrznej walki. Opór. Eksplozja uczuć. Radość. >Nieszczęście.<---> niestety, ale Sparksa książki zazwyczaj właśnie takie są). Lecz Sparks ma to do siebie i o tyle można mu wybaczyć, że  nie napisał kilkudziesięciu podobnych opowieści by zachwycić nas zaskakującą fabułą. Napisał je, ponieważ każda kolejna przyciąga tysiące czytelników łaknących słów pełnych miłości, oddania, czułości i wrażliwości, której właściwie nie doświadczamy każdego dnia. Poczytność w tym wypadku, według mojej interpretacji, świadczy o tęsknocie jaką odczuwamy.
Czy polecam? Myślę, że warto przeczytać tę książkę.



Pozdrawiam serdecznie!
Wasza Ola :)

25.02.2014

Sprzedaż

Cześć wszystkim. Wybaczcie, że tak strasznie zaniedbałam bloga. Musiałam trochę odpocząć od blogowania i przypomnieć sobie, że to moje hobby a nie obowiązek. Brak czasu naprawdę potrafi zmienić zdanie na różne tematy. To samo nawał nauki... Ale nie będę się wykręcać. Po prostu nic mi się nie chciało. Brakowało mi weny. I chęci. Jednak biorę się za siebie i możecie mnie znów witać wśród żywych. Doskwiera mi brak pieniędzy na inne książki, więc postanowiłam wyprzedać niektóre książki z mojej biblioteczki, niektóre z nich są nie używane. Mam nadzieję, że coś Wam wpadnie w oko. ;-)
 

 

A oto pozycje na sprzedaż:

1. Klątwa tygrysa;Klątwa tygrysa: Wyzwania; Klątwa tygrysa:Wyprawa- Coleen Houck
2.Nowa Ziemia. Świat po wybuchu-Julianna Bagott
3.Las zębów i rąk-Ryan Carrie
4.Łowca czarownic. Świt demonów- Hussey William
5. Proroctwo sióstr: Krąg ognia- Michelle Zink
6.Król mroku; Krucha wieczność; Świetliste cienie- Marr Melissa
7. Kroniki Tempusu: Królowa musi umrzeć.-Quinn Karen
8. Sposób na alcybiadesa- Edmund Niziurski
9.Wampiry Hollywoodu- Scott Michael, Barbeau Adrienne( swoją drogą, CO TO MA BYĆ? Przez chwilę dostałam wytrzeszczu oczu, kiedy miałam przepisać nazwisko tej kobiety...)
10. Jake Ransom i władca czaszek-Rollins James



10.02.2014

Kimberly Derting "Ukryte"


Autor: Kimberly Derting
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ocena: 9/10

Opis:
Violet musi sobie poradzić z dwoma poważnymi problemami: Jayem, przyjacielem z dzieciństwa, do którego czuje coś więcej, niż powinna oraz swoim mrocznym, sekretnym darem. Tymczasem seryjny zabójca terroryzuje miasteczko. Giną kolejne dziewczyny. Violet uświadamia sobie, że tylko ona, dzięki swemu niezwykłemu talentowi, może powstrzymać mordercę. Z pomocą przychodzi jej Jay - nie chce, aby dziewczynie cokolwiek się stało. Młodzi zbliżają się do siebie. Także morderca jest coraz bliżej...

Niezwykła historia o pierwszej miłości.
Trzymający w napięciu thriller.

Recenzja:
Od czego by tu zacząć? Może od opisu. Jak dla mnie idealny. Mówi wystarczająco wiele, żeby zaintrygować, a zarazem nie odkrywa całej fabuły książki. A chyba o to właśnie chodzi.
Książka jest bardzo ciekawa, trzyma w napięciu, nie nudzi, naprawdę fajna, lekka lekturka. Czyta się ją jednym tchem, przerzuca kartkę za kartką i nie potrafi się zatrzymać. Książkę dostałam. Podejrzewam, że nigdy sama bym jej nie kupiła, ponieważ nie przepadam za romansami. Ale ta książka pokazała mi, że romanse też mogą być fajne i ciekawe. Autorka łączyła sprawy tajemniczych morderstw z problemami nieszczęśliwie zakochanej nastolatki. Przez to książka nie była nudna, jednolita. Do tego doskonale potrafiła łączyć te dwa zupełnie różne światy w jedną idealną całość. 
Książka ma też wady, jak chyba każda. Wady te jednak są znikome przy całości. Jedną wadą były literówki. O ile można nazwać to literówkami: patrzyć, oboma i inne różne zniekształcenia. Nie wiem jak was, ale mnie książka zaczyna odpychać jak znajdę jakiś błąd, a jak już kilka to dopiero... Ale błędów nie było dużo, więc można je wybaczyć. Kolejną, dla mnie, wadą był tekst p o r o z d z i e l a n y spacjami. Nie wiedziałam jak to wytłumaczyć, dlatego zaprezentowałam powyżej. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim w książce i na początku bardzo mnie to irytowało, było tego dużo. Autorka chciała zwrócić uwagę, dać nacisk na jakieś słowo. Zaczęłam się denerwować, po co tego aż tyle. Ale patrząc z drugiej strony, gdybym miała wykluczyć jakieś słowa to może znalazłabym 3-4. Jak już wspomniałam, książka bardzo wciąga, więc pomimo paru denerwujących spraw nie dało się jej odstawić. Po mniej więcej połowie książki przestało mnie irytować to dobitne kładzenie nacisku na jakieś słowo. 
Przeszkadzało mi też trochę to, że wygląd postaci w ogóle nie był nakreślony. Dopiero pod koniec książki autorka ujawnia parę cech wyglądu Violet. Domyślić można się niewielu, właściwie prawie niczego. I chyba, gdyby książka była jedynie thrillerem to nie byłoby źle. Ale w momentach romantyzmu, gdy autorka opisywała jak to Vi jest zakochana w Jayu, aż trzęsło mną, bo nie wiedziałam jak wygląda. Nic kompletnie. 
Mimo tych paru wad książka jest naprawdę godna polecenia i cieszę się, że ją dostałam. Poprzez to, że gatunków ta książka łączy wiele, jest idealna dla ludzi czytających kryminały/thrillery i romanse. No i w sumie również dla ludzi preferujących książki lekko fantastyczne, w końcu Violet nie jest zwykłą nastolatką.

Pozdrawiam,
Agnieszka :*

07.02.2014

Liebster Blog Award #1


Bardzo dziękujemy za nominacje do Liebster Blog Award. Wow! W ogóle się tego nie spodziewałyśmy, a tu taka niespodzianka! Dziękujemy Alicji z Literaty Land.

Zasady tej zabawy: Każdy blog, który zostaje nominowany odpowiada na 10 pytań. Następnie wybiera kolejne 10 osób i zadaje im 10 wymyślonych przez siebie pytań.
No to zaczynamy!

Pytania od Alicji:

1. Jeżeli mogłabyś/mógłbyś przeżyć przygodę z dowolnej książki, w ciele dowolnego bohatera, kto by to był?
Ola: Chyba Gwen z Trylogii Czasu.
Agnieszka: Violet z "Ukryte". Niedługo zrecenzuję tę książkę to dowiecie się sami dlaczego ^^ 

2. Książka, która leży na Twojej półce już od bardzo dawna, a ty nadal nie masz chęci po nią sięgnąć to...?
Ola: Przez długi czas była to kiedyś książka Libby Bray "Wróżbiarze", ale się przemogłam. Teraz nie ma takiej książki. ;3
 Agnieszka: "Panienka z okienka". Kiedyś zaczęłam, ale kilka pierwszych stron tak mnie zniechęciło, że rzuciłam ją na półkę. Nie mam ochoty znowu próbować, o nie!

3. Jakie masz zainteresowania, oczywiście oprócz blogowania i czytania? :)
Ola: Śpiewanie przede wszystkim. Na tę chwilę nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Pływanie? Jazda na lodzie? ;)
Agnieszka: Rysowanie i granie na gitarze, pomijając fakt, że jestem strasznym beztalenciem i mi to kompletnie nie wychodzi :D

4. Jakie miejsca chciałabyś/chciałbyś odwiedzić? (nie musi być to miejsce prawdziwe. Również te książkowe i filmowe się liczą)
Ola: Indie, Włochy, Grecję, Egipt, cały Półwysep Skandynawski, Machu Piccu.
Agnieszka: Włochy, głównie Wenecję oraz Afrykę.

5. Jaka znana osoba mogłaby zagrać główną rolę w filmie o Tobie?
Ola: Fajnie jakby mogła być to Kate Winslet, bardzo podoba mi się jej uroda, ale pod względem gry aktorskiej to chyba Helena Bohnam-Carter. :)
Agnieszka: Sandra Bullock. Nie dlatego, że jest podobna z wyglądy czy charakteru, bo tak to by za cholerę nie pasowała. Po prostu bardzo lubię tą aktorkę. Jeszcze Julie Roberts. 

6. Jaką książkę teraz czytasz?
Ola: Syn Neptuna.
Agnieszka: Kończę "Ukryte" Kimberly Derling. Świetna książka. A zaczynać będę "Krzyżaków", Boże ratuj!

7. Najbardziej pokręcona książka, jaką czytałaś/czytałeś to...?
Ola: S.Lem- "Opowieści o pilocie Pirxie"
Agnieszka: Chyba jeszcze się nie natknęłam na nawet trochę pokręconą :)
Ola: Jak to nie Aga? A ta Test Krwi? :-P
Aga: Książka była fajna, tylko jeden fragment był zryty :D

8. Gdybyś mogła/mógł zmienić zakończenie jakiejś książki co by to było?
Ola: W Zmierzchu Bella wybiera Jacoba a nie Edzia, w Zbuntowanej umiera Cztery. Pozmieniałabym połowę zakończeń książek, ale nie chce mi się wypisywać.xD
Agnieszka: Hmm... W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, co i w której książce by można zmienić. Chyba wszystkie końcówki na tyle mi się musiały podobać, że nie uruchamiałam mózgu do wymyślania swojej :D

9. Ulubiony kolor? (max. 3)
Ola: Fioletowy, wszystkie kolory pasteli, żółty, granat, zieleń. Tez cztery podałam. Piątka Aga, jeszcze trochę i za kratki pójdziemy. xD
Agnieszka: Fioletowy, szary, czerwony i czarny. Taka ze mnie buntowniczka, aż 4 podałam! Przepraszam, ale podobają mi się te 4 i nie mogłam zdecydować się, który wykluczyć. :p

10. 3 imiona damskie i 3 męskie, które najbardziej lubisz? (nie muszą być polskie)
Ola: Damskie:Willow, Audrey, Alice. Z męskich to: Gabriel, Thomas( Tom), Gideon(?- tylko dlatego, że kojarzy mi się z jedną z ulubionych postaci).  Polskich imion nienawidzę. (Bez obrazy dla wielbicieli.)
Agnieszka: Męskie: Franciszek, Igor, Nikodem. Z damskich podoba mi się tylko Nina...

Dziękujemy za możliwość udziału w zabawie! :)

22.01.2014

Agatha Christie "Dwanaście prac Herkulesa"


Autor: Agata Christie
Tytuł: Dwanaście prac Herkulesa
Wydawnictwo Dolnośląskie
Moja ocena: 10/10

Opis:
Na środku podłogi leżały zwłoki mężczyzny. Był niewiele ponad średniego wzrostu. Zaatakowano go z dziką, niewiarygodną brutalnością. Na jego ramionach i piersiach widniał tuzin ran, a głowę roztrzaskano mu prawie na miazgę. 
Schwartz wydał zduszony jęk i odwrócił się, jak gdyby miał zwymiotować.
Doktor Lutz z przerażeniem krzyknął coś po niemiecku.
- Kto to? - zapytał Schwartz słabym głosem. - Czy ktoś z was wie?

Recenzja:
Po raz pierwszy sięgnęłam po tę książkę około 2 lata temu. W sumie od niechcenia. Miałam jeszcze do wyboru książki pokroju "Krzyżacy". Chyba rozumiecie mój wybór. Zapomniałam o tej wspaniałej powieści i autorce. Na szczęście w szkołach też czasem potrafią dać fajną lekturę. Opis, a raczej fragment książki mówi niewiele. Przynajmniej mnie za pierwszym razem nie zachęcił. Nawet trochę odepchnął. "głowę roztrzaskano mu prawie na miazgę". Wydaje się, że książka będzie nie wiadomo jak drastyczna, a to chyba jedyny taki nieprzyjemny moment. Dlatego nie warto się zniechęcać opisem. 
Książka połyka i nie ma zamiaru wypluć do ostatniej strony. Podczas czytania możemy sami pobawić się w detektywów. Główkujemy kto, co, jak, dlaczego? Odpowiedź nie jest łatwa do odgadnięcia, dlatego czytamy dalej. Agata Christie odwaliła kawał świetnej roboty. W tej książce nie ma żadnych niedociągnięć. Jest perfekcyjna, taka jaka powinna być powieść detektywistyczna: nieprzewidywalna. Słyszałam opinie, że ostatnie rozdziały już nie wciągają, że są przewidywalne. Nie wiem czy tylko tak pieprzyli trzy po trzy, czy ja jestem mało inteligentna i nie domyślałam się rozwiązania. Cóż. Mogę się tego dowiedzieć od Was, jeśli napiszecie co Wy sądzicie o tej książce. Dla mnie książka była bardzo ciekawa. Jeżeli bardzo chcielibyśmy znaleźć w niej coś złego to można przyczepić się ewentualnie tylko tego opisu... 
Teraz Wam trochę zaspoileruje. Książka opowiada historie podstarzałego już detektywa Herkulesa. Chce on przed odejściem na emeryturę wykonać kilka ciekawych prac. Przyjaciel nieświadomie podpowiada. Detektyw rozpoczyna dwanaście prac jak mitologiczny Herkules. Każda ze spraw detektywa Poirot ma powiązanie z pracami mitologicznego Herkulesa. Autorka potrafi idealnie przypasować zagadkę Poirota do mitologicznych potworów, z którymi walczył Herkules. Detektywa i osiłka nie łączy nic oprócz imienia i dwunastu prac. No ale koniec spoilera. Nic Wam więcej nie powiem.
Reasumując, mnie książka urzekła. Za równo za pierwszym razem jak i za drugim. To jest książka, do której na pewno wrócę. Polecam ją z całego serca wszystkim miłośnikom powieści kryminalnych. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Pozdrawiam, Agnieszka ;*



20.01.2014

Blakley-Cartwright Sarah-"Dziewczyna w czerwonej pelerynie"

 


Autor:Blakley-Cartwright Sarah
Tytuł:"Dziewczyna w czerwonej pelerynie"
Wydawnictwo: Galeria Książki
Moja ocena:7/10

Recenzja:

Zacznę od tego dlaczego nie zamieściłam opisu książki. Nie czytajcie go!
Nie wiem jaki geniusz napisał opis, ale jeśli go przeczytacie równie dobrze nie musicie już czytać książki bo jest jednym wielkim spoilerem. Dlatego ja Wam opowiem o czym jest książka, próbując również nie zdradzić żadnych szczegółów, które są ważne. Jest to zniekształcona opowieść o Czerwonym Kapturku. Historię o Czerwonym Kapturku zna każdy z nas, prawda? O dziewczynce, która w drodze do babci napotyka wilka, który też następnie zjada babcie... No i sami wiecie jaki jest koniec. A gdyby tak zamiast wilka był wilkołak?Akcja rozgrywa się bodajże w średniowiecznej wiosce, gdzie co miesiąc w krwawy księżyc wieśniacy wystawiają ofiarę Wilkowi.
 Lecz ofiary ze zwierząt zaczynają nie wystarczać bestii.
Książkę czyta się przyjemnie i szybko, bardzo wciąga. Może dlatego, że lubię takie klimaty. Bo to nie jest bajka dla dzieci, to jest już bardziej historia dla osób starszych. Na okładce jest napisane, że jest to powieść gotycka i w sumie się z tym zgodzę. Możemy tu trafić na nieszczęśliwą miłość,  popełnioną ciemną zbrodnię, która odciska piętno na fabule.Chwile grozy, nienawiści. Główna bohaterka – Valerie – różni się nieco od grzecznego, uczynnego czerwonego kapturka, lecz to właśnie jej silna osobowość i wyrazistość wzbudza zainteresowanie.
 Do gustu przypadł mi również plastyczny obraz społecznej wioski, w której dominowała zazdrość, próżność, małostkowość, bieda i strach. Poprzez barwne opisy czy wtrącenia, autorka doskonale oddała klimat scenerii czasów średniowiecznych.
„Dziewczyna w czerwonej pelerynie” to bajka dla dorosłych, w której nie brak namiętności i pasji. Autorka porwała się na naruszenie oryginału, pokazanie go w innym świetle i udało jej się to. Od samego początku wszystko owiane jest tajemnicą. Intrygujące postaci – a mamy ich tutaj całkiem sporo, bogato zilustrowane otoczenie sprawia, że zamykając na moment oczy mamy wrażenie, że jesteśmy na zaśnieżonym polu wraz z Peterem lub Henrym i przeżywamy z nimi chwile uniesienia. Akcja mknie jak błyskawica, nawet nie zorientujemy się kiedy przeczytamy ostatnie zdanie. Prosty i nieskomplikowany język ułatwia czytanie. Fabuła jasno nakreślona, pięknie prowadzi nas od jednego wątku do drugiego, wplatając między nie akcję, grozę i nutę erotyki. Jest magia, jest pasja – cóż chcieć więcej. Czasami nie dowierzałam, że całość powstała na podstawie scenariusza. Ale tak właśnie było. I wcale nie wypadło tak blado, jak każdy myśli. Wręcz odwrotnie. Dodając do tego piękną oprawę graficzną i bogaty środek, otrzymujemy naprawdę bardzo dobrą książkę, na wolne chwile. Co jest najlepsze w tym wszystkim? Że do samego końca tak na prawdę nie mamy pojęcia kto jest Wilkiem, a uwierzcie, podejrzeń będziecie mieć sporo. To najbardziej mnie uwiodło. Świetny klimat, postacie, barwne opisy, jedynie co mnie tak naprawdę nie pasowało to jeden mankament: Valerie ostatni raz widziała Petera w dzieciństwie, kilka lat później kiedy przyjechał na żniwa od pierwszego wejrzenia pałali do siebie pożądaniem i miłością, co wydawało mi się wręcz niewiarygodne zwracając uwagę na fakt, iż tak na prawdę kiedy się przyjaźnili byli jeszcze dziećmi, a rozłąka sprawiła, że każde z nich dla drugiego było tylko wspomnieniem. Niemniej jednak książka bardzo mi się podobała, nie stroniłam od emocji. 
Polecam.
Wasza Ola.

P.S. A  na naszym blogu jak widać zmiany, tym razem oprawę graficzną zaserwowała nam Agnieszka :)

14.01.2014

Riordan Rick-"Złodziej pioruna"

Złodziej pioruna - Rick Riordan

Autor: Rick Riordan
Tytuł: Percy Jackson i bogowie olimpijscy: złodziej pioruna"
Wydawnictwo: Galeria Książki
Moja ocena: 10/10


Opis:

Co by było, gdyby olimpijscy bogowie żyli w XXI wieku? Co by było, gdyby nadal zakochiwali się w śmiertelnikach i śmiertelniczkach i mieli z nimi dzieci, z których mogliby wyrosnąć wielcy herosi – jak Tezeusz, Jazon czy Herakles? Jak to jest – być takim dzieckiem? To właśnie przydarzyło się dwunastoletniemu Percy’emu Jacksonowi, który zaraz po tym, jak dowiedział się prawdy, wyruszył w niezwykle niebezpieczną misję. Z pomocą satyra i córki Ateny Percy odbędzie podróż przez całe Stany Zjednoczone, żeby schwytać złodzieja, który ukradł przedwieczną „broń masowego rażenia” – należący do Zeusa piorun piorunów. Po drodze zmierzy się z zastępami mitologicznych potworów, których zadaniem jest go powstrzymać. A przede wszystkim będzie musiał stawić czoła ojcu, którego nigdy wcześniej nie spotkał, oraz przepowiedni.

Recenzja:

Książki Riordana mają to do siebie, że autor powraca do starożytnych czasów. Mitów w zastosowaniu współczesnym. Oczywiście przyznam, że najpierw obejrzałam film, który podobał mi się dostatecznie by przeczytać książkę. A raczej całą serię. Jednak zegar tykał a ja byłam zbyt zajęta czytaniem wypocin autorów tak słabych, że nawet czytający recenzje pewnie mieli dość. Z czasem zapomniałam o książce, ale droga Sherry z Blasku Książek raczyła mi przypomnieć swoim zamiłowaniem do Ricka Riordana o tej serii. I wiecie co Wam powiem? Nie żałuję nawet minuty poświęconej tej książce. Jeśli macie problem z zapamiętaniem jakiś szczegółów dotyczących mitologii to ta książka w miły i przyjemny sposób będzie Waszym nauczycielem.
Percy jako główny bohater widać jak zmienia się z biegiem czasu i to na dobre. Jednak muszę powiedzieć, że zawiodłam się na nim w drugiej części, ale spokojna głowa! Zapunktował w trzeciej. Percy ma charakter tak... elastyczny, że tak to ujmę, że każdemu myślę przypadnie do gustu. Annabeth, córka Ateny jest naprawdę ciekawą postacią i ma charakterek nie powiem. Jednak pod koniec serii zaczęła mnie irytować. Nie mogę powiedzieć, że jej nie polubiłam patrząc na wszystkie części. Jest odważna, mądra i rozważna. I cały czas nazywa Percy'ego glonomóżdżkiem. xD
Na brodę Merlina! Zapomniałabym o Panu D. którego po prostu uwielbiam! Jego teksty i zachowanie jest przekomiczne. Gdybym miała Wam dalej opowiadać o bohaterach na pewno nie wyszłoby z tego nic dobrego, bo tak naprawdę każda postać była dla mnie fantastyczna, nawet złe charaktery. Co najbardziej spodobało mi się w książce ? Z pewnością jej zwyczajność. Ta książka wprost biła normalnością (o ile można tak powiedzieć o utworze fantastycznym), wciągnęła mnie niesamowicie. Akcja była dynamiczna i wciąż zaskakiwała. Nie było wątków, które się powtarzały.Została napisana barwnym językiem, doskonale przez wszystkich rozumianym. Bohaterowie byli bardzo przemyślani. Wgłębialiśmy się w ich życie, poznawaliśmy zachowania, jednak wciąż nas szokowali. Mimo młodego wieku wykazywali się niesamowitą odwagą, dzielnością oraz często okrucieństwem. Współczułam dzieciom z Obozu Herosów, którzy często nie spotkali swoich rodziców lub niejednokrotnie byli nieoznaczeni, co znaczy, że rodzice się do nich nie przyznali .W utworze znalazło się mnóstwo zagadnień z mitologii i mitów, które jeszcze bardziej uatrakcyjniły dzieło pana Riordana. Mimo iż Percy jest przez wszystkich traktowany jako bohater, w książce wydaje się nie co zagubiony, lecz nie nierozgarnięty, tak jak niektórzy. Co rok zmieniał szkoły, był uważany za krnąbnego, niedobrego chłopca choć tym czasem musiał mieszkać ze wstrętnym ojczymem przy boku matki idealnej- troskliwej, wyrozumiałej, opiekuńczej. W pewnym stopniu (bardzo małym) "Złodziej pioruna" przypominał mi "Harrego Pottera". Trójka bohaterów ratujących świat: Percy - który nie wiedział o swoim pochodzeniu, Annabeth - genialna córka Ateny i w końcu Grover - satyryczny satyr, który był po prostu najlepszym kumplem naszego herosa. Koniec końców "Złodziej pioruna" został napisany zupełnie odrębnym stylem.
Spokojnie z czystym sercem mogę Wam ją polecić, książka wywołująca niemałe emocje. Naprawdę warta uwagi.

Pozdrawiam,
Wasza Ola. :) 


31.12.2013

#1 Stosiki

Hej wszystkim, cześć i czołem! Bardzo zaniedbałyśmy wydarzenia miesiąca dlatego postanowiłam raz w miesiącu wprowadzić stosiki książek, które czekają na przeczytanie bądź już zostały przeczytane i tylko czekają by je zrecenzować. ;3 Nie przedłużając ostatnio zaczęłam czytać dużo paranormali, ale chcę wrócić też do czystego fantasy, gdyby ktoś mógł mi jakieś polecić to się nie krępować tylko pisać! :D Ja znam tylko kilka, które już mam za sobą, ale muszę je sobie jeszcze raz przeczytać,  aby je Wam zrecenzować. Dużo książek czytam też na czytniku e-booków, więc nie mam w sumie jak Wam pokazać okazów jakie przeczytałam/przeczytam z czytnika. A oto moje okazy, które posiadam materialnie:
+ Przepraszamy za drobne usterki ze zdjęciami, postaramy się jak najszybciej to skorektować :>


 


W kolejności części:
1.Dary Anioła: Miasto kości-C.Clare(nieprzeczytane)
2. Dary Anioła: Miasto popiołów-C.Clare(nieprzeczytane)
3.Dary Anioła: Miasto szkła-C.Clare(nieprzeczytane)
   

4. Dary Anioła: Miasto upadłych aniołów-C.Clare(nieprzeczytane)
5. Dary Anioła: Miasto zagubionych dusz-C.Clare(nieprzeczyatne)
6. Piękne istoty- K. Stohl(nieprzeczytane)

 


7. Diabelskie maszyny( prequel Darów Anioła): Miechaniczny Anioł- C.Clare(przeczytane)
8. Diabelskie maszyny( druga częśś prequelu D.A.): Mechaniczny książę- C.Clare(przeczytane)

  
(seria Akademii Wampirów, przeczytane)
9. W szponach mrozu- R.Mead
10. Pocałunek cienia-R.Mead
11.Przysięga krwi-R.Mead 
12. W mocy ducha- R.Mead
13. Ostatnie poświęcenie-R.Mead

 

( książki, które dostałam od Gwiazdora ;]  niestety, Gwiazdor się pomylił i zamiast pierwszej części kupił mi ostatnią, ech xD)
14.Król mroku- M.Marr (czytam)
15. Krucha wieczność-M.Marr(nieprzeczytane)
16. Świetliste cienie(nieprzeczytane)


Przypadło Wam coś z tego stosiku do gustu? Mam nadzieję, że tak. Chciałabym Wam jeszcze życzyć szczęśliwego Nowego Roku, fantastycznego, obfitującego w dobrą zabawę Sylwestra i przede wszystkim wszystkiego co najlepsze w nadchodzącym roku 2014! :)

Uściski,
Wasza Ola. :)

30.12.2013

C.J. Daugherty- "Wybrani"

 


Autor: Daugherty C.J.
Tytuł: Wybrani
Wydawnictwo: Otwarte
Moja ocena:5/10


Opis:

 Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?

Recenzja:

Cóż ja mogę powiedzieć o tej książce, kochani, dzisiaj znów zjadę młodzieżowy hit (albo raczej nędzny kit) ostatnich czasów! Zauważyłam, że wszyscy zachwalają jaka ta książka jest świetna. I zastanawiam się w tym momencie do jakich norm ludzie przywykli ostatnimi czasami, bo dobrych książek coraz mniej. Ściągając ebooka myślałam, że no znowu Olka jesteś do tyłu, nowości ci zawsze umykają. Więc ściągając tego ebooka postanowiłam go jak najszybciej przeczytać by go Wam zrecenzować w miarę kiedy jeszcze nie wszyscy czytali. I czo?
 Główna bohaterka- Allie- myśli, że ho, ho,ho jaka to z niej jest buntowniczka z wyboru. Gangsterówa normalnie! Tymczasem nie odróżnia martensów od glanów. (Pożal się Panie Boże, naprawdę nie widać różnicy?) Kiedy tylko jej mamuśka i tatusiek wykorzystają wszelkie kontakty, żeby pozbyć się córeczki Allie trafia do Akademii Cimmerii. OCZYWIŚCIE już na samym początku zarywają do niej chłopcy( taka lasencja, a jakże!). Nabywa się też śmiertelnej wrogini i utarczek z pewnym przystojnym, tajemniczym i irytującym facetem. Na jednej z szkolnych zabaw oczywiście dochodzi do morderstwa. Czy Wam to nie zalatuje odrobinę szablonowością? Biedna Allie nigdy nie ma nic mądrego do powiedzenia, a w swojej niezaradności przebija nawet chyba sławną Bellę Swan .Na samym początku dziewczyna ukazuje swoją buntowniczą naturę - posiada własne zdanie, którego zawzięcie broni, a upór to jej drugie imię, jednak wystarczyło, aby przekroczyła próg szkoły Cimmeria i z powodu jakiejś zupełnie niewyjaśnionej sprawy staje się pokornym barankiem, do tego bardzo irytującym.
Z indywidualistki przechodzi błyskawiczną przemianę w słodką lalę, dla której znacznym problemem pochłaniającym dużo czasu i energii jest wybór sukienki czy uczesania
 Alyson posiada przyjaciółkę o imieniu Jo, z pozoru miłą i trochę ograniczoną dziewczynę (mającą słabość do napojów wyskokowych). Jo jest charakterystyczną postacią i chyba największym plusem tej lektury. Poznajemy także sympatyczną plotkarę Rachel. Oczywiście pojawiają się zaprzyjaźnieni chłopcy - Carter i Sylvain. Mimo, że w książce nie występują elementy fantastyczne, właśnie ich postacie są zupełnie nierzeczywiste - nigdy w życiu nie zdarzyło mi się spotkać tak idealnego nastolatka. Chłopcy są niezwykle odpowiedzialni, nieprzeciętnie silni, zaradni i inteligentni, do tego zawsze wiedzą jak należy postępować w każdej sytuacji ( sądzę, że gdyby nie oni, samą Alyson czekałaby pewna zagłada). Podsumowując - pozostali bohaterowie mogą się jedynie "opalać" w blasku ich boskości. Wracając jeszcze do nieszczęsnej Allie, należy dodać, że znajdując się w pobliżu wyżej wymienionych superbohaterów zapomina języka w ustach, wszelkie próby niezgodzenia się ze zdaniem jednego z bóstw są tłumione za sprawą karcącego spojrzenia danego chłopca. tak naprawdę jedynym ciekawym wątkiem jest zagadka morderstwa i powiązania Allie z Akademią. Dlaczego? Bo do tej elitarnej szkoły chodzą tylko uczniowie, których chodzili tam również ich przodkowie. Wysoka punktacja tej książki jest tylko dlatego, że autorka naprawdę fajnie zagaiła wątek kryminalno-detektywistyczny. Oraz samą zagadkę Cimmerii. Plusik jest też w sumie za prosty język. Nie trzeba się wysilać i szukać w słownikach 'co miał na myśli autor...". Prosta książka, szkoda mi jej polecać, moim zdaniem lepiej wypożyczyć w bibliotece czy coś takiego. Ja jej nie zaliczam do książek dobrych, jednakże skoro zrecenzowałam już część pierwszą przeczytam następne, być może kolejne części będą lepsze od tej. 

Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęśliwego Nowego Roku :)
Wasza  Wiecznie Poirytowana Ola. xD