07.10.2013

Brooks Kevin - "Droga Umarłych"


Tytuł: Droga Umarłych
Autor: Kevin Brooks
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2011r.
Moja ocena: 8/10

Opis:
W pewien deszczowy wieczór dochodzi do morderstwa dziewiętnastoletniej dziewczyny. Dwaj młodsi bracia postanawiają rozwiązać zagadkę jej śmierci i sprowadzić ciało siostry do domu. Wbrew zaleceniom, policji wyruszają w drogę, by na własną rękę rozejrzeć się wśród lokalnych cwaniaczków, ważniaków i... duchów.


Recenzja:
Narratorem jest Ruben, czternastolatek, który potrafi czytać w myślach brata i odczuwać to co on. Pewnego wieczoru łączy się jednak z duszą siostry Rachel, która w trakcie samotnej wędrówki wrzosowiskami, zostaje zamordowana.
Ruben i Cole wyruszają tropem siostry, by za wszelką cenę znaleźć zabójce i przywieźć do domu ciało.  Lychcombe - typowe małe miasteczko ze swoim pozornym spokojem. W nim spotykają same przeszkody, ludzie są dla nich niemili, nie chcą im pomóc, po prostu nie chcą, żeby ktokolwiek wścibił nos w nie swoje sprawy. Chcą się ich pozbyć.
Książkę przeczytałam bardzo szybko. Akcja w miarę szybka, bardzo ciekawie napisane, słownictwem pospolitego czytelnika. Nie było, w jak niektórych książkach, słów, których znaczenie musiałam szukać w internecie, by zrozumieć sens zdania. Opisy nie nudziły, wręcz przeciwnie. Czytając miałam przed oczami malownicze krajobrazy. Sięgając po książkę zawsze 'odlatywałam' do innego świata, 'spacerowałam' razem z braćmi. Można było dobrze poznać charakter bohaterów. W wypowiedziach i po zachowaniu można było dużo wywnioskować. Żaden z braci nie był wykreowany na jakiś ideał, popełniali błędy, nie od początku wiedzieli co zrobić. Przejaw 'ideału' dało się wyczuć jedynie we fragmencie, gdzie Ruben i Cole pokonali bandę starych oprychów. Czytając o tym czułam niesmak.
Książka jest idealna dla osób, które tak jak ja nienawidzą książek przepełnionych romansami i happy-end'u "Żyli długo i szczęśliwie i mieli gromadkę dzieci." I w końcu jest wspaniała książka bez migdalenia się bohaterów. Charakter "Drogi Umarłych" jest... No kryminalny, ale nie brakuje też zabawnych momentów. Książka trzyma w napięciu. 
Mimo dobrej, nieoklepanej fabuły odjęłam punkty. To, że Ruben czytał w myślach brata było... Dziwne. Nie podobało mi się też to, o czym wspomniałam wyżej, że kilkunastu napakowanych facetów z bronią było pokonane w mgnieniu oka przez dwóch nastolatków.
Mimo wszystko książka godna polecenia.
To moja pierwsza recenzja.
Proszę o wyrozumiałość :)
Agnieszka ;*


10 komentarzy:

  1. Mimo paru mankamentów książka wydaje się być warta przeczytania, więc może jak mi wpadnie w ręce to się na nią zdecyduję:))

    Recenzja fajnie napisana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tle całej książki można przymknąć oczy na te małe defekty :>
      Dziękuje, to bardzo pokrzepiające :)

      Usuń
  2. Wyrozumiałości nie trzeba, ponieważ pierwsza recenzja jest jak najbardziej udana :)
    A na pewno zachęciła mnie do przeczytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że Cię zachęciłam :>

      Usuń
  3. Mało wiarygodna fabuła, raczej książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, fabuła jest odrobinę fantastyczna. Kto co lubi :))

      Usuń
  4. Książka raczej nie dla mnie, ale jak się kiedyś nadarzy okazja to przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaintrygowałaś mnie! muszę zdobyć ten tom! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, mam nadzieję, że się nie rozczarujesz :))

      Usuń
  6. Trzyma w napięciu... dla osób, które nie lubią romansów... W skrócie: coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń