11.10.2013

Lankers Katrin-"Spojrzenie elfa"

 

Tytuł: Spojrzenie elfa
Autor: Lankers Katrin
Wydawnictwo: Dreams
Moja ocena: 3/10
Opis:

  Kiedy Mageli poznaje tajemniczego Erina, wyczuwa, że chłopak jest inny. Nieznajomy pociąga ją jednak coraz bardziej. Dziewczyna balansuje na granicy jawy i sennych marzeń, coraz bardziej tracąc poczucie rzeczywistości. Gdy chłopakowi grozi niebezpieczeństwo, Mageli musi podjąć decyzję: czy może go uratować wierząc w moc swoich snów? 

Recenzja:

"Kiedy Mageli poznaje tajemniczego Erina, wyczuwa, że chłopak jest inny."
I już tu leży pies pogrzebany. Nie przypomina Wam już to czegoś? Hmmm... powiedzmy- większości paranormalnych romansideł?! No nie wiem, choćby na przykład: "Zmierzchu", "Nieśmiertelnych"? Ja przeczytwaszy jedno zdanie z tego opisu już miałam po dziurki w nosie książkę, ale słysząc tak chwalebne opinie na jej temat wypożyczyłam ją z biblioteki. Powiem tak: "Spojrzenie elfa" to zlepek wszelkich pomysłów, które zostały wykorzystane w książkach znanych lub mniej znanych. Przykładowo mogę tu podać choćby "Pragnienie" czy "Skrzydła Laurel", fabuła do żywego naprawdę tak mi przypominała te książki. Dalej.Cała akcja w książce jaka miała miejsce była... nudna i do przewidzenia. Wszystko, mimo usilnych prób autorki zostało przedstawione dość płytko. Pod względem przekazu pierwszoplanowego mogę spokojnie powiedzieć, że był to kolejny "Zmierzch" (oczywiście nie obrażając jego fanek, mi po prostu nie trafił on specjalnie w gust). Wiadomo, miłość życia na pierwszym miejscu, co z tego, że Mageli ledwie znała Erina, co z tego. Bohaterzy zostali dość słabo i mało realistycznie nakreśleni, ich charaktery były jednolite  i raczej(przynajmniej z mojego punktu widzenia) niezbyt obdarzone  inteligencją. Opisy niestety, również nie pobudzały mojej wyobraźni, wydawały się w zależności od akcji raz w miarę dobre, a raz zupełnie nie potrafiłam sobie wyobrazić tego co chciała przekazać autorka. Możemy jednak doszukać się jakiegoś przekazu-poszukiwanie własnej tożsamości, odrzucenie przez rówieśników, brak porozumienia z najbliższymi, marzenia o ideałach konfrontowane często z szarą rzeczywistością... A jak rozwijała się akcja? A no tak, że większa część książki była dość nużąca i powolna, tak naprawdę dopiero kiedy Erin znalazł się w niebezpieczeństwie akcja nabrała jakiegoś vigoru, czegoś co by mogło zainteresować czytelnika. Ale co z tego, skoro autorka jak za machnięciem ostrym nożem ucięła wszystko? Ten wątek, kiedy akcja zaczyna rozwijać skrzydła, nagle wszystko spłyca. Początkowo lektura dłużyła mi się i przypominała zwyczajny tytuł literatury młodzieżowej, który nie wnosi nic nowego. Dodatkowo język powieści wydał mi się dość prosty, a dialogi mało dojrzałe. Okładka jest naprawdę bardzo ładna, czcionka nie męczy wzroku, ach i zapach tuszu, kartek. Magia. Niestety tego wliczyć do recenzji książki nie mogę. Powiem jedno. Jak na mój gust, jeśli skusicie się na tę pozycję, dobrze byłoby ją raczej wypożyczyć w bibliotece. 


Pozdrawiam i zapraszam do komentowania,
buziaki,
Wasza Ola.

 

14 komentarzy:

  1. A ja się tak napaliłam właśnie na tę książkę..kurcze szkoda, bo myślałam,że będzie fajna..echh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż.. moje zdanie na temat tej książki już znasz, decyzja należy do Ciebie :)

      Usuń
  2. Widzę, że w tej książce sztampa goni sztampę. Szkoda mi czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie odepchnął już sam opis, ale że wszyscy ją tak dobrze reklamowali, to ją wypożyczyłam, naprawdę nie żałuję tego, że jej nie kupiłam. Moja intuicja naprawdę wybawiła mnie od wyrzucenia pieniędzy w przysłowiowe błoto. :)

      Usuń
  3. W dniu premiery książki pobiegłam do Matrasu, aby ją kupić. Niestety, książki nie było, za to znalazłam lepszą pozycję. Na innych blogach wszyscy zachwalali tą kziążkę, dlatego wiedziałam, że muszę ją mieć. I ta okładka...taka magiczna... to chyba ona zwróciła na mnie szczeGólną uwagę. Przeczytając twoją recenję wcale nie żałuję, że ją przepuściłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z tego powodu. Naprawdę ta książka to taka lekka szmira, więc nie mogę powiedzieć, że jest dobra i jej polecać.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. "Nieśmiertelni" i "Skrzydła Laurel" to chyba największe porażki mojej biblioteczki. Nie wywaliłam ich tylko dlatego, że... no cóż to książki, a książki się kocha mimo wszystko ;)
    Co do tej miłości od pierwszego wejrzenia to motyw ten drażni mnie do granic wytrzymałości. Przecież czegoś takiego zwyczajnie nie ma! Żeby kogoś pokochać trzeba go poznać, a nie da się poznać człowieka jedynie raz na niego patrząc. Bohaterki pokazują takim zachowaniem, że są puste jak murzyńskie bębenki bo patrzą tylko na wygląd. "Edward jest przystojny więc go kocham". Jaaasne...
    Opisy są dla mnie akurat bardzo ważne. Większość czytelników zwyczajnie męczą (zupełnie nie wiem czemu?!) ale ja lubię wiedzieć jak wygląda otoczenie bohaterów. W książkach fantastycznych jest to podwójnie ważne bo przecież nie możemy wyobrazić sobie jako tła klasycznego miasta kiedy jesteśmy w jakiejś tam elfiej krainie...
    Moja biblioteka jest niestety bardzo słabo wyposażona więc dzięki Ci wielkie za tą recenzję! Właśnie uratowałaś moją kasę za którą kupię coś dużo lepszego ;)
    Jeśli szukasz jakieś magicznej książki w której jest to, czego w "Spojrzeniu elfa" zabrakło to polecam "Królową lata" Melissy Marr, lub "Żelaznego króla"- Julii Kagawa.

    No i Patka się rozpisała... Cóż, taka już jestem :P
    Pozdrawiam serdecznie! Jeszcze Cię odwiedzę ;)

    P.S. Taka mała sugestia. Jeśli uznasz, że zbędna to ok. Recenzja wyglądałaby bardziej przejrzyście jeśli podzielisz ją na kilka akapitów ;) Bardzo ułatwia to czytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie,nie. Twoja sugestia nie jest zbędna, jak najbardziej biorę sobie ją do serca :) i wiesz? Ja bardzo lubię, kiedy ludzie się rozpisują i wyrażają swoje zdanie. Cieszę się, że tak uważasz, jest mi bardzo miło, że podzielasz moje zdanie. :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Fatalnie...
    Autorzy cały czas ciągną utartą ścieżkę, nie rozumiejąc, że czytelnicy mają tego krajobrazu po dziurki w nosie. Znudziło się i tyle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ciągle ten sam, zajechany już po reszcie temat. Ileż można? Czy tak trudno wymyślić coś oryginalnego? Skoro autorzy tak wykorzystują DOWOLNĄ TEMATYKĘ to ja jestem naprawdę ciekawa, jakie książki będą napisane za 10-15 lat.

      Usuń
  6. Wiązałam bardzo duże nadzieje z tą książkę, gdyż jej opis szalenie mnie zaciekawił a tu takie zaskoczenie. Nie myślałam, że Spojrzenie elfa tak słabo wypadnie w twoich oczach. No cóż, w takim razie i ja spasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie opis wręcz odrzucił, ale tak jak mówię- słyszałam baardzo dużo pochlebnych opinii o tej książce więc wypożyczyłam ją z biblioteki. Po przeczytaniu stwierdziłam, że klapa na całej linii. I jestem wdzięczna swojej intuicji, że jej nie zakupiłam. :)

      Usuń
  7. Wiesz, że właśnie złamałaś mi serce nie? ;( Byłam tak strasznie pozytywnie zapatrzona na tą książkę... Ale jeśli rzeczywiście swoim "byciem" powieść przypomina "Ever" czy tom pierwszy "Skrzydeł Laurel" (dwójka była troszkę... odrobinkę lepsza), to raczej nie ma się co dalej łudzić. :( Szkoda. Wielka szkoda.
    Niemniej, dzięki za uprzedzenie! Miałam ją w planach do kupienia, ale... chyba jednak zrezygnuję. :)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanowczo odradzam kupno. Nic ciekawego jak dla mnie. Haha, no cóż... z tym złamanym sercem... da się żyć :DD
      Pozdrawiam! :)

      Usuń