06.10.2013

Top 7: ekranizacje książek by Ola

Witajcie kochani, dziś tak jak co tydzień w niedzielę będzie organizowana zabawa "Top 7", w której będziemy uwzględniać pod każdym kątem najciekawsze wydarzenia i inne dowolne tematy, możecie nam również zaproponować temat jakiego miałybyśmy podjąć się w naszej zabawie "Top 7". 
A więc zaczynajmy!

  1. Harry Potter- kocham film jak i zarówno książkę, wraz z bohaterami mogłam dorastać, co było dla mnie naprawdę pocieszającym faktem, gdy nieraz "łapałam dołek".
  2. "Igrzyska Śmierci"- dużo razy się nasłuchałam tego, że aktor grający Peetę nie potrafi grać, że Jennifer jest za gruba do roli Katniss, że słabe efekty. Bla,bla,bla. Nienawidzę takich marud. Według mnie film nie był zły, a nawet dobry.
  3. "Intruz"- szczerze powiem, że jestem wręcz zadziwiona tym, jak dobrze został zekranizowany film pod względem spójności z książką.
  4. "Ciepłe ciała" przetłumaczone przez naszych genialnych polskich tłumaczów na "Wiecznie żywy".
    Zaczynam wątpić w ludzi. To samo było z Dirty Dancing przetłumaczone niegdyś na "Wirujący seks". Film był genialny. Obsada, fabuła, gra aktorska i efekty. Nic dodać nic ująć, osobiście bardzo mi się spodobał, lecz nie miałam okazji przeczytać książki do której się niezwłocznie przymierzam.
  5. Dary Anioła- niestety nie miałam szansy obejrzeć, aczkolwiek seria książek okropnie mi się podobała. Kiedyś dorwę ten film w swoje rączki.
  6. "Percy Jackson i bogowie olimpijscy"- i tutaj mam zupełnie na odwrót: nie czytałam książki( którą oczywiście mam w planach), ale oglądałam film, który naprawdę mi się podobał! Gra aktorska, obsada, efekty... duży plus.
  7. Po obejrzeniu "Rubinrot", czyli ekranizacji "Czerwieni Rubinu", gdzie aż bolało to, że 3/4 filmu w żaden sposób nie przypominało książki, aktorzy pod względem talentu byli naprawdę dobrzy, oprócz Gideona, który wydawał się sztuczny i sztywny, czeka go jeszcze trochę nauki gry aktorskiej, aczkolwiek pod względem wyglądu prawie identycznie wyobrażałam sobie książkowego Gideona zaś aktorka grająca Gwendolyn zaskoczyła mnie w pozytywnym sensie. Gra aktorska podobała mi się, aczkolwiek nie tak wyobrażałam sobie jej postać pod względem fizycznym, mimo to w sumie cieszę się na to, bo filmowa Gwen dodała charakteru naszej bohaterce. Charlotta jak i wszyscy rudzi aktorzy spisali się na medal.    

A teraz trochę z zapowiedzi ekranizacyjnych. Jak pewnie już zauważyliście stało się to ostatnio dość modne, w sumie to niezbyt się temu dziwię, komu chciałoby wymyślać się cały scenariusz, skoro można zrobić na podstawie książki? Ale nie o to mi chodziło. Chciałam zwrócić uwagę na to co do zaoferowania będą mieć dla nas wytwórnie filmowe.
  • "W pierścieniu ognia"
  • "Akademia Wampirów"
  • The seventh son ( Siódmy syn)
  • "Niezgodna"
  • "Upadli"
Tylko te filmy w sumie zapadły mi w pamięć. Mam nadzieję, że spodobała Wam się taka odmiana od codziennych recenzji!


  

Pozdrawiam i przesyłam buziaki,
Wasza Ola.

11 komentarzy:

  1. Ekranizacja Miasta Kości jest beznadziejna, niestety. Ja za Percy'ego się będę niedługo zabierać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiadasz? A ja już miałam nadzieję, że będzie dobra. ;<

      Usuń
  2. Ja rzadko kiedy jestem przekonana do ekranizacji. Gdy opublikowano Harry'ego Pottera, byłam w tym samym wieku co on i razem z nim dorastałam. Ale filmy już mnie za to znudziły. "Igrzyska śmierci" zostało trochę nieprzyjemnie spłycone w filmie, wiele ważnyc z punktu widzenia psychologii politycznej wątków po prostu olano. Nie mniej jednak, całkiem przyjemnie się oglądało.

    Lubię takie adaptacje, które są mi w stanie wyjaśnić, o co chodziło w książce. Moimi typami są tu "Wielki Gatsby" i "Atlas Chmur", bo choć idealne nie są i raczej do nich więcej nie wrócę, to przynajmniej zrozumiałam symbolikę zawartą w książkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda."Igrzyska śmierci" zostały spłycone, ale wiadomo, że nie da się odtworzyć całej książki i że niektóre rzeczy mogły zostać pominięte, bo film trwać mógłby do 3h i wątpię by ktoś tyle usiedział w kinie xD. Filmy o których wspominiałaś niestety nie miałam okazji obejrzeć, albo przynajmniej nie kojarzę ich z tytułów. :<

      Usuń
  3. Film "Miasto Kości" to totalne DNO. Nienawidzę tego filmu oraz producentów, że AŻ tak potrafili zepsuć a miarę przyjemne książki. Ekranizacja Igrzysk nie była aż tak nietrafiona jak mój pierwszy przykład, aczkolwiek o ile w książce Katniss uwielbiałam, to wydaje mi się, że niestety Jen nie potrafiła oddać jej charakteru. Trochę szkoda, że pominęli też wiele fajnych momentów z książki typu: Peeta + Katniss. Wydaje mi się, że w ten sposób usunęli niejako, fasadę ich przyszłego uczucia. Niemniej "W pierścieniu ognia" nie mogę się doczekać.
    Intruz jako film był niezły, ale jako ekranizacja... wyjątkowo... marny. Powiedzmy, że brakowało mi klimatu książkowego. Niemniej, soundtrack na medal.
    "Ciepłe ciała" - książka była... niezła, ale film... również zabrakło mi pewnej ikry. Wydaje mi się, że pani aktoreczka nie oddała pierwotnej postaci, którą grała. Przykro mi to mówić, ale w moich oczach ta ekranizacja wypadła słabo.
    Percy... MÓJ PERCY <3 Kocham, wielbię, ubóstwiam (etc) wszystko co ma jakikolwiek związek z tym herosem i RICKIEM RIORDANEM <3 I obydwa filmy były niezłe, ale tak jak w przypadku Intruza - jako filmy. Same filmy były niezłe. Natomiast w sensie ekranizacji wypadły również słabo.
    "Rubinrota" nie skomentuję bo filmem prawie wymiotowałam (szczególnie pod koniec). Nienawidzę tej ekranizacji i nienawidzę niemieckich produkcji. Tyle ode mnie.
    Natomiast co do zapowiedzi to ja czekam na drugą część Igrzysk oraz na "Więźnia Labiryntu" czy też "Grę Endera" i "Piątą falę". Reszta - moim zdaniem wyjdzie słabo. Aktorzy do obsady "Upadłych" wołają o pomstę do nieba, zwiastun "Akademii.." uciął wszystkie moje nadzieje - a myślałam, że bardziej niż "Czerwieni Rubinu" nie będzie się dało zniszczyć ekranizacji. Zwiastun "Niezgodnej" był niezły i film oglądnę, ale wątpię żeby mi się spodobał.
    No. I to tyle ode mnie XD Sherry lubi sobie ponarzekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Miasto Kości to niewypał, a zapowiadał się całkiem fajnie. Co do Intruza... jak film był naprawdę niezły, ale dokładnie miałam takie odczucie jak Ty: brakowało mi tego klimatu.Przy "Rubinrocie" miałam ten sam odruch, a koniec filmu to po prostu nic innego jak iść i walnąć głową w ścianę."Akademia"... cóż, tutaj miałam to samo. Lissa wygląda na wrednego chochlika, któremu ktoś wstawił karton do buzi a nie na słodką dziewczynę. Rose za to wygląda jak totalna "tapeciara" czym zniweczyli mi już całe wyobrażenie , które miałam w wyobraźni. Dziewczyny z ostrymi, pociągający i niebezpiecznymi rysami twarzy. A co do reszty aktorów również się nie wypowiem choćby pod względem gry aktorskiej, bo połowa grała w serialach disneyowskich, gdzie aktorzy nie potrafią grać. Mam nadzieję, że jednak nie będzie to taki kiczowaty film na jaki zapowiada go trailer. W "Upadłych" w sumie podoba mi się dobór aktora, który w sumie jako tako mógłby być, natomiast Lucy to totalna katastrofa. Zwiastunu do "Niezgodnej" jeszcze nie miałam okazji zobaczyć, wiesz może kiedy jest premiera tego filmu?

      Usuń
    2. Premiera Niezgodnej 21 marca 2014, więc już niedługo. :)

      Usuń
  4. Muszę koniecznie obejrzeć "Intruza", dobrze, że mi o tym filmie przypomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Potter nie wymaga żadnego komentarza, a "Ciepłe ciała" mnie zachwyciły :D mogłabym oglądać w nieskończoność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jak najbardziej za! HP nie trzeba komentować, a Ciepłe ciała na mój gust były genialne! :D

      Usuń